Ideologia Edwarda Abramowskiego
Z Anarchopedia
| Edward Abramowski. |
Spis treści |
[edytuj] Słowo Wstępu
Badając treści i postulaty jakie ze sobą niesie socjalizm bezpaństwowy, możemy z pełną odpowiedzialnością stwierdzić iż mieści się on na pewno w ramach ideologii negujących państwo, władzę, przymus. Zaś postulowana totalna krytyka wszelkiego państwa jako instytucji tłamszącej wolność społeczeństwa pozwala nam uznać socjalizm bezpaństwowy za nową odmianę anarchizmu.
Dlatego też chciałbym w kolejnych rozdziałach przeprowadzić porównanie koncepcji socjalizmu bezpaństwowego z propozycjami anarchistycznymi dotyczącymi istotnych spraw z punktu widzenia ideologii anarchistycznej. Jest to o tyle istotne, gdyż pomoże nam zobrazować zbieżność celów socjalizmu bezpaństwowego z anarchizmem i ukazać, iż socjalizm bezpaństwowy to tak naprawdę kolejny, nowy kierunek anarchizmu. Bowiem jak napisał Krzeczkowski, socjalizm bezpaństwowy stwarza nowe drogi, które zmierzają ku celom, ku jakim prowadzi anarchizm. Główne zaś jego założenia w postaci rewolucjonizowania "serc i mózgów" mają zapewnić i przygotować podkład pod najważniejszą fazę zmian historycznych, jaką będzie rewolucja. Możemy więc przyjąć, iż przy stosowaniu odmiennych środków zarówno socjalizm bezpaństwowy jak i anarchizm dążą do osiągnięcia tego samego celu.
Zatem w kolejnych rozdziałach zaprezentuję propozycje Abramowskiego na tle klasyków anarchizmu w następujących kwestiach: stosunek do państwa, kwestia narodowa i patriotyzm, stosunek do kapitalizmu i własności prywatnej, stosunek do socjalizmu państwowego, stosunek do demokracji i parlamentaryzmu, droga do osiągnięcia ideału, stosunek do Kościoła i religii, pojęcie wolności oraz wizja nowego ładu.
[edytuj] STOSUNEK DO PAŃSTWA
Każda władza z samej swej natury rzeczy jest źródłem ucisku, ponieważ zakłada konieczność istnienia jakiejś określonej formy przymusu. Dlatego też sam fakt jej istnienia budzi sprzeciw anarchistów. Trafnie to ujął Bakunin, który pisze, iż państwo to negacja wolności poszczególnych jednostek, bowiem państwo całkowicie pozbawia wolności jednostek w imię wolności wszystkich albo w imię ogólnego, w gruncie rzeczy abstrakcyjnego, prawa. Konkluduje zatem, iż gdzie zaczyna się państwo, tam kończy się wolność jednostki i vice versa. Zatem już w XIX wieku Henry David Thoreau stwierdził iż "najlepszy jest taki rząd, który w ogóle nie rządzi". Anarchiści zatem występują przeciw rządowi ponieważ, jak to ujął Errico Malatesta, niezależnie od nazwy, pochodzenia czy organizacji, zawsze jego podstawową funkcją będzie uciskanie mas oraz ochrona tych, którzy to robią, a głównymi jego atrybutami będzie policjant, poborca podatkowy, żołnierz i więzienie. Proudhon krytykuje państwo i władzę za korupcję, niesprawiedliwość, czy nadmiernie wybujałą biurokrację mówiąc "Czyż nie sądzicie że całkowita anarchia jest lepsza dla naszego wypoczynku, naszej pracy, naszego dobrobytu niż ten milion pasożytów uzbrojonych przeciwko naszym wolnościom i interesom", a także fakt, iż gdy wszystkie normalne środki jakimi dysponuje rząd spełzną na niczym, to polityka jego streszcza się tylko w jednym słowie: siła. Wysuwa on zatem postulat następujący "żadnych więcej rządów", bowiem panowanie nad ludźmi jest niczym innym jak zwykłym niewolnictwem. Godwin zaś uważał, iż na przeszkodzie do stworzenia społeczeństwa prawdziwej wolności i doskonałej równości stoi władza polityczna - źródło wszelkiego zła. Zastanawiając się zaś nad naturą idealnego rządu doszedł do wniosku, że nie powinno go być w ogóle. Pisał on, iż mimo że rząd ma za zadanie zapewnić bezpieczeństwo, w rzeczywistości wspierając ucisk, despotyzm, wojny, podbój sprowadza na lud niebezpieczeństwo. Zaś zwielokrotniając nierówność dotyczącą własności wspiera szkodliwe żądze i popycha ludzi do zła i przestępstw Konkludując nasuwa się nam stwierdzenie, iż władza jawi się anarchistom, jak to trafnie podsumował współczesny amerykański socjolog, jako "system, który całkiem wbrew woli człowieka, opodatkuje go, powoła do służby wojskowej, zmusi do przestrzegania swych niezliczonych praw i przepisów, w razie potrzeby wpakuje do więzienia, a w ostateczności zabije".
Również i u Abramowskiego znajdujemy ostrą i dosadną krytykę władzy i państwa. Pisze on bowiem iż państwo uciska, tępi nawet ludzką indywidualność, co nie wynika jednak z jakiegoś wynaturzenia aparatu władzy, lecz co jest po prostu istotą państwa. Bez tej funkcji, konkluduje dalej, straciłoby ono bowiem swoją rację bytu. Abramowski traktował państwo jako wszechogarniającą, antyindywidualistyczną, destrukcyjną wobec człowieka instytucję. Podobne stwierdzenie możemy odnaleźć u Kropotkina, który uważa, iż państwo jest instytucją, która przeszkadza naturalnemu rozwojowi społeczeństwa, a ponadto jest uosobieniem zła i tworem, który najskuteczniej ogranicza wolność człowieka. Także i Tołstoj uważa, że skoncentrowanym wyrazem całego zła na świecie jest państwo, jako zorganizowany system przemocy. Abramowski dochodzi do podobnego wniosku twierdząc, iż są trzy źródła nędzy ludzkiej, zarówno fizycznej jak i moralnej. A jedną z nich jawi mu się państwo jako zorganizowana siła przymusu i gwałtu nad jednostką. Podobną myśl odnajdujemy u Tołstoja, według którego państwo jest złem, rodzi zło i pomnaża zło oraz zmusza ludzi do popełniania czynów naruszających normy moralne i obrażających godność ludzką. Państwo deprawuje człowieka. Ten kto służy państwu nie może być czysty. Wychodząc z podobnego założenia Abramowski twierdził, iż państwo to wspólnota narzucona przemocą, a więc pozorna, a jego wszechmoc prowadzi do ubezwłasnowolnienia obywateli stosując w każdej sytuacji metody biurokratyczne. Dlatego też Abramowski występował przeciw przymusowi zadanemu w imię idei, który oderwany od rzeczywistych potrzeb może przybrać postać przymusu bezideowego. Z tego to powodu Abramowski w walce z państwem nie zalecał działań zbrojnych, bomb czy terroru, lecz bierny opór, swoisty bojkot państwa i wszystkich jego instytucji. Bardzo dobrze obrazuje nam to Ustawa Stowarzyszenia "Komuna", która nie uznaje żadnego państwa i dąży do tego by wszystkie potrzeby były załatwiane i zaspokajane przez swobodne stowarzyszenia. Bojkot państwa wyraża się w prywatnym postępowaniu poprzez obstrukcję instytucji sądowych, niewykonywanie ich zaleceń, odmowa współpracy z policją, nawet przy wydawaniu zbrodniarzy. Należy, jak to już na długo przed Abramowskim zalecali Arianie, nie przyjmować żadnej posady w służbie państwowej, odmawiać uczestnictwa w jakiejkolwiek instytucji rządowej, odmawiać służby wojskowej. Abramowski zaleca także nieuznawanie praw cywilnych, czy wzorem Godwina odmowę posyłania dzieci do rządowych szkół. By takie działanie stało się możliwe Abramowski propaguje rozwój w ludziach potrzeby i umiejętności swobodnego zrzeszania się. Abramowski uważał, iż negacja państwa powinna przybrać postać rewolucji ciągłej. Miała ona zatem obejmować te wszystkie potrzeby społeczne jednostek wskutek których państwo istnieje i te wszystkie funkcje, które wykonuje jako obrońca praw własnościowych, wykonawca sprawiedliwości i stróż moralności publicznej. Uważał zatem, iż należy się oddolnie tak organizować, aby usunąć ze stosunków pomiędzy robotnikami pośrednictwo państwa . Starał się on także zwalczać pogląd, iż państwo jest potrzebne i niezbędne ze względu na wymiar sprawiedliwości. Uświadamiał, iż to właśnie państwo, któremu wielu daje prawo do istnienia jako obrońcy, wcale nie chroni nas przed przestępczością, a system karny, sądy i więzienia to właściwie szkoły występków i bynajmniej nie przyczyniają się one do ich zmniejszenia się społecznego. Poza tym prawo i jego organy wykonawcze są biurokratyczne i działają w oparciu o schematy. Mogą zatem zawsze wyeliminować niewinne jednostki za "zbrodnie" przeciw państwu, społeczeństwu, porządkowi, bezpieczeństwu, moralności społecznej itp.. Bojkot i obstrukcja instytucji państwowych miała według Abramowskiego doprowadzić do wytworzenia nowego typu człowieka - wyzwolonego moralnie od państwowo-policyjnych i burżuazyjnych pojęć i norm życia. Ponadto bojkot ma rozerwać wszelkie węzły zadzierzgnięte pomiędzy rządem i społeczeństwem, co tym samym doprowadzi do obumarcia praw i instytucji, których nikt nie uznaje i którymi się nie posiłkuje. Abramowski sądził zatem, iż to właśnie dzięki bojkotowi wszelkich instytucji państwowych będzie można doprowadzić do naturalnej śmierci całego państwa, tak że nie będzie już sposobu jego ocalenia141. Widzimy zatem w tych projektach wiele z myśli i poglądów Tołstoja142, który to także zalecał bierny opór wobec państwa i bojkot wszystkich jego instytucji jako drogę wiodącą wprost do zniesienia państwa. Bowiem, jak to ujął sam Tołstoj, najprostszą rzeczą jaką można zrobić jest nieuczestniczenie w ustroju, który się neguje i pragnie znieść.
Na zakończenie niniejszego rozdziału chciałbym przytoczyć definicję władzy i państwa sformułowaną przez "ojca anarchizmu" - Proudhona, który władzę polityczną w każdej postaci przedstawiał jako nieopisany despotyzm pisząc "Być rządzonym to być obserwowanym, nadzorowanym, szpiegowanym, kierowanym, nastawianym, podporządkowanym ustawom, indoktrynowanym, zmuszanym do wysłuchiwania kazań, kontrolowanym, szacowanym, ocenianym, cenzurowanym, poddawanym rozkazom ludzi, którzy nie mają ani prawa, ani wiedzy, ani cnót obywatelskich. Być rządzonym oznacza przy każdej transakcji, przy każdym działaniu, przy każdym ruchu być odnotowanym, rejestrowanym, kontrolowanym, opodatkowanym, ostemplowanym, opatentowanym, licencjonowanym, autoryzowanym, aprobowanym, napominanym, krępowanym, reformowanym, strofowanym, aresztowanym. Pod pretekstem dbałości o dobro ogółu jest się opodatkowanym, drenowanym, zmuszanym do płacenia okupu, eksploatowanym, monopolizowanym, poddawanym presji, uciskanym, oszukiwanym, okradanym; wreszcie przy najsłabszych oznakach oporu, przy pierwszych słowach skargi, represjonowanym, karanym, obrażanym, nękanym, śledzonym, poniżanym, bitym, rozbrajanym, duszonym, więzionym, rozstrzeliwanym, sądzonym, skazywanym, deportowanym, chłostanym, sprzedawanym, zdradzanym, i na koniec wyśmiewanym, wyszydzanym, znieważanym, okrywanym hańbą. Taki jest rząd, taka jest jego sprawiedliwość, taka jest jego moralność".
[edytuj] KWESTIA NARODOWA I PATRIOTYZM
W anarchistycznej wizji nowego, lepszego świata krytyka władzy i negacja państwa nierozerwalnie wiąże się z głoszeniem międzynarodowej solidarności wszystkich uciskanych i wyzyskiwanych mas ludowych oraz krytyką nacjonalizmu, szowinizmu, czy postawami czysto antypatriotycznymi. Bowiem już Tołstoj pisał, iż patriotyzm jest złym i szkodliwym uczuciem, a ponadto niemądrą doktryną, gdyż nieodmiennie prowadzi do nacjonalizmu, szowinizmu, a co za tym idzie do nienawiści i wojny. Swemu stanowisku dał dobitnie wyraz przygotowując przemówienie na Kongres Pokoju w Sztokholmie w 0 roku, gdzie mówiąc o wojnie miał nadzieje, że ludzie zobaczą prawdziwy jej obraz, że nie jest to żadne bohaterstwo czy patriotyzm lecz zwykłe zabójstwo. Podobnie sprawę ujmuje Bakunin, który twierdzi, iż patriotyzm jest niedobrym, ciasnym i zgubnym nawykiem będącym zaprzeczeniem równości i solidarności ludzkiej. Anarchiści twierdzili dobitnie, iż patriotyzm należy konsekwentnie zwalczać, bowiem "Ojczyzna jest matką dla panów i burżuazji, a zawsze straszną macochą dla najmitów, dla proletariatu. Precz więc z patriotyzmem, precz z taką ojczyzną!". Taki stan rzeczy wynika zaś z tego, iż zadaniem nacjonalizmów jest poróżnienie między sobą uciskanych i podjudzenie ich wzajemnie na siebie, w celu odwrócenia uwagi od wspólnego wroga jakim jest państwo wspierające kapitalistyczny wyzysk. Anarchizm zatem był, jak to napisał Stefan Morawski, konsekwentnie zorientowany ku internacjonalizmowi. Najlepiej to ujął Bakunin, który napisał, iż socjalna rewolucja anarchistyczna nie może być rewolucją lokalną, jednego narodu, gdyż, z samej swej istoty jest ona rewolucją międzynarodową. Z tak przyjętej zaś zasady internacjonalizmu nieodmiennie więc wynikała ostra i bezpardonowa krytyka patriotyzmu jako uczucia antyludzkiego, zwierzęcego i ziejącego nienawiścią do wszystkiego co obce. Z powyższego opisu możemy zatem wywnioskować, iż dla anarchistów patriotyzm nie jest uczuciem godnym szacunku, jest to wręcz cecha zła i niepożądana, do tego stopnia, iż nawet Proudhon, znany ze swego uwielbienia dla Francji i Francuzów, kpił sobie z patriotyzmu.
Również i u Abramowskiego odnajdujemy elementy retoryki antypatriotycznej i internacjonalistycznej. Bowiem, jak to słusznie zauważył Zbigniew Krawczyk, Abramowski wraz z rezygnacją z czynnej działalności w PPS zaniechał całkowicie rozpatrywania spraw społecznych w kategoriach interesu narodowego, niepodległości narodowej, czy ojczyzny. W swej teorii socjalizmu bezpaństwowego akcentował przede wszystkim międzynarodowy sens głoszonej przez siebie ideologii. Głoszony przez niego model nowych stosunków społeczno-politycznych był opracowany nie dla konkretnego narodu czy w patriotycznym kontekście odzyskania przez Polskę niepodległości, lecz była to propozycja skierowana do wszystkich ludzi na świecie spragnionych prawdziwej wolności. Była to zatem teoria konsekwentnie internacjonalistyczna. Dlatego też zalecał wykorzenienie instynktów nienawiści plemiennej, a w każdym robotniku bez wyjątku na religię i narodowość widzenia towarzysza. Bowiem to w interesie kapitalistów i rządów jest owa nienawiść i by przerwać ten państwowo-burżuazyjny spisek przeciw masom pracującym zalecał międzynarodową solidarność robotników. Dobrym przykładem na słuszność takiego osądu wydaje się być treść "Rewolucji robotniczej", gdzie wyraźnie odcina się on od patriotów, pisząc iż "partia robotnicza nie może mieć nic wspólnego z tymi "patriotami", co pod słowem "ojczyzna", rozumiejąc swój własny interes, pragną pogodzić robotników z fabrykantami, a na miejsce walki klasowej i sprawy robotniczej chcą postawić walkę plemienną i sprawę narodową, to znaczy chcą tego, żeby robotnicy razem z kapitalistami, jako jeden naród polski walczyli z niemieckim i rosyjskim narodem... Nie powinniśmy dać się złapać na te plewy. Dla nas robotnicy niemieccy i rosyjscy tak samo jak robotnicy wszystkich krajów są braćmi, a polscy kapitaliści - wrogami. Na dnie sprawy narodowej leży zawsze interes kapitalistów. Jedności narodowej nie może być tam, gdzie jest wyzysk; gdzie jedni duszą drugich, tam nie może być braterstwa". Podobnie wypowiada się na ten temat Max Stirner. Pisze on, iż każdemu narodowi chodzi tylko o zabezpieczenie własnej egzystencji, toteż żąda od każdego "patriotycznej ofiary", przy tym każdy z osobna jest mu obojętny, jest Niczym. Dodaje, że Naród może być wolny jedynie kosztem wolności jednostki, a im wolniejszy naród, tym większym niewolnikiem jest jednostka. Podobną myśl odnajdujemy także u Tołstoja, który twierdzi, że dopóki ludzie będą się czuć obywatelami poszczególnych państw, nie zaś braćmi, dopóty nie będzie między nimi pokoju. Abramowski wychodząc z podobnego założenia postuluje w programie "Organizacji Kultury Polskiej" systematyczne niszczenie państwa carskiego poprzez bojkot oraz tworzenie nowego społeczeństwa polskiego, społeczeństwa wolnych stowarzyszeń opartych na zasadach demokracji i kooperacji. Pisze dalej, iż nawet po wywalczeniu niepodległości narodowej, działalność organizacji nie powinna ulec zanikowi. Powinna ona ciągle walczyć z biurokratycznymi siłami państwowymi, dążąc do zrealizowania typu człowieka wyzwolonego. Widzimy zatem, iż Abramowski rzeczywiście wyzbył się w walce z państwem pojęć takich jak: naród, ojczyzna, niepodległość. Poszedł on dalej twierdząc, iż walka powinna trwać dalej, nawet z odrodzonymi władzami państwa polskiego, gdyż każde państwo jest przeszkodą na drodze do osiągnięcia idealnego człowieka wyzwolonego. Pisząc zaś o kwestii "niepodległości narodowej" stwierdzał, iż wolność polityczna jest w takim rozumieniu wolnością narodu, a nie człowieka i kwestie więzów policyjnych czy ekonomicznych odsuwa na dalszy plan. Promując zaś internacjonalizm bezwzględnie potępia szowinizm, instynkty nienawiści plemiennej, czy religijnej, a w każdym robotniku nakazuje widzieć towarzysza, bez względu na jego religię czy narodowość. Stwierdza przy tym, iż w rozbudzeniu instynktów szowinizmu i nienawiści mają wyłącznie interes rządy, burżuazja i kapitaliści. Bowiem podzielonymi i skłóconymi robotnikami łatwiej jest rządzić. Wskazuje przy tym, iż jedynie międzynarodowa solidarność robotników może zbawić świat. Podobną myśl znajdujemy u Bakunina, który stwierdza iż w patriotyzmie miały, mają i mieć będą interes tylko klasy rządzące, uprzywilejowane, grabiące masy ludowe i czerpiące z nich zyski. Do takich "filarów patriotyzmu" zalicza więc państwo, Kościół i burżuazję.
Z powyższej analizy poglądów anarchistów na temat Ojczyzny czy patriotyzmu, możemy wysnuć wniosek, iż cały bez wyjątku nurt anarchistyczny był głęboko przesycony i przepojony ideami internacjonalistycznymi. Wyrażało to się zarówno w deklarowanej międzynarodowej solidarności robotniczej, jak i tworzeniu anarchistycznych międzynarodowych organizacji do walki ze wspólnym wrogiem w postaci państwa, kapitału i burżuazji. Z internacjonalizmem zaś w parze szła wyraźna niechęć czy pogarda nawet wobec nacjonalizmu, szowinizmu i patriotyzmu jako niepożądanych cech ukutych przez państwo i burżuazję w celu podzielenia i skłócenia uciskanych mas całego świata, tak by utrudnić ich konsolidację i ułatwić sobie eksploatację i wyzysk ich pracy. Szczególnie ostro i wyraźnie był zatem piętnowany patriotyzm jako nad wyraz szkodliwy, choć z pozoru zupełnie niegroźny, element ludzkiego współżycia stanowiący barierę dla wszechświatowego zbratania się ludzi w imię miłości, solidarności, braterstwa i równości. Trafnie istotę tego stwierdzenia oddają słowa samego Bakunina, który patriotyzm definiuje w następujący sposób: "To jawne odrzucanie zasad człowieczeństwa, które stanowi istotę państwa, jest z państwowego punktu widzenia najwyższym obowiązkiem i największą cnotą: nazywa się patriotyzmem i stanowi transcendentną moralność państwa. Moralność tę nazywamy transcendentną, ponieważ zazwyczaj wznosi się ona ponad poziom ludzkiej osobistej i społecznej moralności oraz sprawiedliwości, wskutek czego najczęściej jest z nimi sprzeczna. Tak na przykład zgodnie z zasadami zwykłej, ludzkiej moralności uznajemy za przestępstwo znieważanie, gnębienie, ograbianie, okradanie, zabijanie i ujarzmianie bliźnich. Z punktu widzenia patriotyzmu wszystko to jest obowiązkiem i cnotą, jeśli tylko utrwala lub wzmaga potęgę państwa i zwiększa jego chwałę. Wszystko to staje się obowiązkiem każdego obywatela-patrioty; każdy powinien gnębić, ograbiać, zabijać nie tylko obcych, ale nawet swoich współobywateli, ilekroć wymaga tego dobro państwa. To nam wyjaśnia, dlaczego od zarania dziejów, czyli od czasu powstania państw, polityka zawsze była (i jest nadal) dziedziną, w której - pod przykrywką wzniosłych frazesów - stale popełnia się i uprawia rozbój. Łotrowski proceder staje się tu czymś chwalebnym, uprawiany jest bowiem w imię patriotyzmu, transcendentnej moralności i najwyższych interesów państwa".
[edytuj] STOSUNEK DO KAPITALIZMU I WŁASNOŚCI PRYWATNEJ
Anarchizm jako pierwsza nowożytna doktryna konsekwentnie krytykuje własność zarówno prywatną jak i państwową, którą uważa za przyczynę i główną ostoję niesprawiedliwości i nierówności społecznej. Bowiem mówiąc słowami Kropotkina, "czyż można określić jaka cząstka bogactw, w których nagromadzeniu bierzemy wszyscy udział należy się każdemu z nas?". Dlatego też uważa on, iż jedynym wyjściem jest zniesienie własności prywatnej na rzecz anarchistycznej wspólnoty komunistycznej. Jednak najdosadniej zdefiniował istotę własności Proudhon, twierdząc, iż własność jest kradzieżą, bowiem nawet praca nie może się wiązać z przywłaszczeniem wspólnego dobra, które w postaci ziemi, powietrza czy darów przyrody należy do wszystkich ludzi. Także i inni anarchiści twierdzili, iż wszelka własność, wszelki kapitał, pochodzi z rabunku, z kradzieży, z wyzysku pracy jednego nad drugim. Dlatego też anarchiści postrzegali własność jako przeszkodę na drodze do równości wszystkich obywateli, ponieważ, jak to ujął Malatesta, tak długo jak bogactwa i środki produkcji pozostaną własnością jedynie kilku ludzi, tak długo większość zawsze będzie zmuszona żyć i pracować w biedzie. Anarchizm zatem w konsekwencji krytyki własności krytykował także kapitalizm za bezduszne i czysto materialistyczne traktowanie człowieka. Jawił się on jako system eksploatujący bezwzględnie i bezlitośnie ludzi w swoim dążeniu do osiągnięcia jak największych korzyści jak najmniejszym kosztem. Dlatego też anarchiści winili system kapitalistyczny za całe zło i niesprawiedliwość społeczną. Zatem według Stanisława Morawskiego, możemy stwierdzić, iż już od słynnego sformułowania Proudhon, iż własność jest kradzieżą, kapitalizm był przez anarchistów interpretowany jako typowy przykład zniewolenia ludzi. Pisze on dalej, iż właśnie dlatego Oscar Wilde już w 1 roku w swej książeczce "Dusza człowieka w epoce socjalizmu", szuka uzasadnienia dla stanowiska anarchistycznego przede wszystkim jako wyjścia z piekła, jakim jest system kapitalistyczny, który to "produkuje" głód, nędzę i upokorzenie większości społeczeństwa. Dlatego też walka z kapitalizmem oznaczała, jak to ujął Kropotkin, dążenie do wywłaszczenia klas posiadających ze znajdujących się w ich rękach bogactw, które to potem będą mogły być rozdysponowane równo pomiędzy wszystkich w ustroju anarchokomunistycznym.
Abramowski również krytykował własność, stawiając znak równości pomiędzy nią a nieszczęściem ludzkim. Pisał iż nic nie ma "mego", wszystko jest bowiem "nasze". I podobnie jak i inni anarchiści uważał, iż przywłaszczenie darów natury czy narzędzi wytwarzania jest zwykłym złodziejstwem. Podobną myśl odnajdujemy także u Tołstoja, który twierdzi, iż nie ma bardziej bezużytecznego zajęcia niż gromadzenia bogactwa, dodając przy tym, iż złodziejem nie jest ten co ukradł potrzebną mu rzecz, lecz bogaci, którzy posiadają zbędne dla siebie przedmioty potrzebne innym. Abramowski podkreślał ponadto, że gdzie jest własność, tam zawsze pojawia się ucisk polityczny. Podobnie sądzi Bakunin, twierdząc iż własność, niszcząc solidarność międzyludzką, stoi na drodze do prawdziwej wolności człowieka. Dlatego też w rozwiązaniu kwestii własności Abramowskiemu jawi się anarchistyczna wspólnota komunistyczna, która wzorem założeń Bakunina opierać się ma na wspólnej własności ziemi, narzędzi i kapitału. Poglądy te zbieżne są również z myślą Kropotkina, który to także propagował rozwiązanie kwestii własności poprzez zastąpienie jej wspólną własnością członków komuny. Abramowski pisze nawet, iż kolektywizm oznacza zgodność moich interesów życiowych z interesami innych, uwarunkowanie mojego dobrobytu z rozwojem dobrobytu współobywateli. to zaś w konsekwencji oznacza zniesienie egoizmu i zastąpienie go altruizmem. Taka zaś synteza braterstwa i wspólnej własności będzie jego zdaniem rewolucyjnym środkiem do zupełnego wyzwolenia człowieka. Widzimy zatem, iż dla Abramowskiego własność prywatna, kapitał jest źródłem wyzysku, bezrobocia, kryzysów i nierówności społecznej. Pisze on wręcz, iż "im więcej człowiek potrzebuje, tym mniej ma, im bardziej czuje się wolnym i równym panem przyrody - tym gorzej gniecie go despotyzm kapitału, tym potworniejsza nierówność rzeczywistych praw życiowych pęta wszystkie jego żądania... stąd nierównowaga duchowa. Niezgodność warunków życia z psychizmem jednostki wytwarza nienormalność istnienia, pesymizm, rozpacz, miotanie się gorączkowe, człowiek czuje się coraz bardziej olbrzymem strąconym w przepaść, spętanym Prometeuszem, spętanym przez boga - Kapitał". Konsekwencją krytyki własności była u Abramowskiego krytyka kapitalizmu, bowiem istnienie własności prywatnej jest podstawowym źródłem krzywdy społecznej szerokich mas, bezrobocia, wyzysku i nędzy, a oparta na własności gospodarka kapitalistyczna jest bezwzględna w procederze wyzyskiwania robotników. Kapitalizm bowiem czerpie swą siłę i potęgę z pracy robotnika, jego krzywd i potu, udręki i trudu dnia codziennego w którym nie widać nawet iskierki nadziei na zmianę niewolniczego wręcz trybu życia. Z tego też powodu jak słusznie zauważyła Ruta Światło, Abramowski już od najwcześniejszych swych prac wnikliwie i ostro krytykował społeczeństwo burżuazyjne. Obnażał on bezlitośnie nędzę i krzywdę społeczną szerokich mas. Wskazywał iż środowisko kapitalistyczne zabija w człowieku jego osobowość, wypacza zmysł moralny i estetyczny. Podkreślał także deprawującą rolę pieniądza, piętnował nicość moralną i duchową, którą powoduje system kapitalistyczny. Pisał on bowiem, iż cała atmosfera kapitalizmu, walki o chleb powoduje, iż człowiek wychowany w takim środowisku staje się egoistą i już od małego dziecka tłumi się w nim jakże potrzebną miłość ludzi. Konkluduje zatem, iż zrodzony z kapitalizmu egoizm szerzy ciemnotę i nędzę. Egoizm ten bowiem jest ludziom szczepiony przez całe życie, poprzez konkurencję, ciężką walkę o chleb, panowanie pieniędzy, przez cały system niewoli. Stwierdza on zatem, iż jest to ogromna hodowla i szkoła egoizmu. Taka zaś atmosfera, beznadziejna rozpacz, upokorzenie, nienasycone pragnienia powodują, iż istnienie ludzkie jest pozbawione jakiegokolwiek sensu i skupia się tylko na rozpaczliwej walce o przetrwanie. Sytuację taką potęguje amoralizm kapitalizmu i burżuazji, gdzie religią jest bogactwo, a bogiem - Kapitał. Pieniądz jest wszechwładny, zatem nie ma takiej podłości przed którą cofnął by się kapitalista. Gonitwa za pieniądzem przeważa wszystkie inne względy. Każdy marzy o tym by najskuteczniej łupić pracę ludu. W rezultacie pogłębia się nędza, która jeszcze bardziej czyni życie beznadziejnym rodząc złodziei, morderców, prostytutki. Cała taka zaś atmosfera zabija w ludziach uczucia przyjaźni. Dlatego też należy szerzyć szkołę przyjaźni, która promuje wolność i siłę. Jest to zatem zadanie dla "Związków Przyjaźni", dla kooperatyw i towarzystw dobroczynnych, realizujących powszechnie moralną zasadę braterstwa, dobroci i miłości wszechludzkiej. Możemy stwierdzić iż dla Abramowskiego kapitalizm jest niczym innym jak źródłem ucisku i nędzy szerokich mas społecznych. Dlatego też postuluje jego likwidację, by stworzyć socjalizm bezpaństwowy oparty na kooperatywach, gdzie nie ma własności, nie ma też kapitalistycznych stosunków pracy, a więc i nie ma ucisku, nędzy, bezrobocia i nieszczęścia.
Widzimy zatem, iż anarchiści konsekwentnie występowali przeciw własności i systemowi kapitalistycznemu. Ideałem było całkowite uspołecznienie własności, która miała stać się wspólnym dobrem wszystkich ludzi. Kapitalistyczna własność bowiem jawiła im się nie tylko już jako zwykła kradzież, ale także jako źródło wszelkich nieszczęść, zła, wyzysku, nierówności społecznej i nędzy szerokich mas pracujących. Własność bowiem stała na przeszkodzie do powszechnej równości i szczęśliwości wszystkich obywateli, była ona źródłem powszechnej demoralizacji, zła i przyczyną wszystkich cierpień ludzkości. System kapitalistyczny zaś był główną podporą i ostoją własności, bezwzględnym i okrutnym strażnikiem pilnującym interesy bogatej burżuazji i występującym zawsze i wszędzie przeciwko szerokim masom pracującym.
[edytuj] STOSUNEK DO SOCJALIZMU PAŃSTWOWEGO
Krytyka socjalizmu nieodłącznie była związana z zapatrywaniem anarchistów na pojęcie własności i państwa. Socjalizm bowiem chciał odebrać bogactwa zagrabione przez burżuazję i oddać je we władanie ludu, ale jednak w postaci państwa robotniczego. Były więc co najmniej dwa powody by krytykować socjalizm. Pierwszym było, jak to zgrabnie sformułował Józef Zieliński, "przesuwanie własności od Pawła do Gawła", czyli odebranie jej jednej klasie i danie drugiej. Drugim zaś przyczynkiem do krytyki był fakt, iż ówcześni socjaliści dążyli do upadku państwa burżuazyjnego, w miejsce którego chcieli powołać jednak swe własne państwo ze wszystkimi jego negatywnymi cechami w postaci aparatu przymusu i przemocy. Dążyli oni bowiem wprost, jak to ujął Marks, do dyktatury proletariatu. A to oczywiście anarchistom nie odpowiadało. Bowiem będąc wrogami każdej władzy, każdej dyktatury, odrzucali oni więc nawet władzę, która w domyśle miała być sprawowana przez dotychczas uciskany lud. W podobny sposób interpretuje to Hanna Temkinowa opisując krytykę socjalizmu państwowego dokonaną przez Bakunina, który pisze iż propagowany przez Marksa system będzie schierarchizowanym i silnie scentralizowanym organizmem, gdzie aparat rządzący skoncentruje w swych rękach wszystkie siły wytwórcze, tworząc nową uprzywilejowaną naukowo-polityczną warstwę. A tak ukształtowane przyszłe państwo będzie wyzyskiwać masy. Ponadto zaś wszelka władza posiada naturalną skłonność do samoutrwalania się i twierdzenie, iż kiedyś sama obumrze, jest naiwną iluzją. Więc jak to konkluduje dalej Bakunin, jeśli rewolucja socjalna nie zniesie państwa nazajutrz po swym zwycięstwie, zwycięstwo to okaże się płonne, a wyzwolenie mas równie odległe jak i poprzednio. W podobnym tonie wypowiada się Kropotkin pisząc, iż komunizm do którego dąży nie jest komunizmem teoretyków władzy, lecz komunizmem anarchistycznym - bez rządu, komunizmem ludzi wolnych. Ma to być synteza wolności ekonomicznej i politycznej.
Charakteryzując poglądy Abramowskiego dostrzegamy u niego równie podobną i wyraźną krytykę socjalizmu państwowego, bowiem każda forma podporządkowania ludzi i decydowania za nich zaprzecza wolnościowym ideom socjalizmu. Abramowski zauważył, iż nowe państwo socjalistyczne rozbuduje swój aparat biurokratyczny i stanie się w ten sposób władzą nie dla mas, ale ponad masami. Będzie to zatem nowa odmiana ustroju wyzysku, która powoła do życia nowe klasy i stworzy nową nierówność społeczną. System powstały w ten sposób szybko przeistoczyłby się w państwowość gnębiącą swobodę jednostek i stałby się takim potworem społecznym, o jakim nie marzyła nigdy żadna klasa uciskana. Także i Tołstoj zarzuca socjalizmowi państwowemu, iż w imię najdoskonalszej organizacji społeczeństwa ludzkiego wznieca nienawiść klasową. Abramowski twierdzi dalej, iż komunizm wprowadzony pod przymusem i utrzymywany za pośrednictwem policyjnego przymusu, sam sobie zaprzecza i staje się tylko nową postacią ucisku państwowego. Podobnie rozumuje Proudhon twierdząc, iż czy to rząd ludowy, bezpośredni czy pośredni, czy to prosty czy złożony zawsze będzie zręcznym okradaniem ludzi. Bowiem idea wolności, braterstwa i równości społecznej nie może być wprowadzana przy pomocy policji lub przymusu odgórnego. Gdy taka idea jest realizowana odgórnie, a priori z przyjętego ideału doskonałości społecznej i moralnej to taki ideał jest sztuczny, narzucony i w takiej sytuacji zamiast swobody i wolności decyzji pojawia się tylko "uczciwość policyjna", gdzie głównymi motywami postępowania jest uległość, tchórzostwo, wygodnictwo, zaparcie się swej własnej natury oraz naśladownictwo. Abramowski uważał, iż nowe państwo rozwinie wręcz w psychice ludzkiej cechy wrogie socjalizmowi jak: uległość, egoizm, posłuszeństwo czy brak inicjatywy. Jednak jak zauważa dalej, socjalizm państwowy jest wręcz zainteresowany dalszym utrzymaniem dotychczasowego stanu mas, gdyż wyżej wymienione cechy są nieodzowne również dla przyszłego socjalistycznego państwa. Abramowski określa wręcz, iż ludowe państwo pracy będzie się cechowało tym, iż nastąpi rozszerzenie władzy państwowej na wszystkie czynności życia społecznego, co wyrazi się poprzez oddanie państwu gospodarki rolnej i przemysłowej, ochrony pracy i zdrowia, wychowania i oświaty. Taki zaś układ spowoduje, iż masy będą coraz bardziej uciskane i wyzyskiwane, gdyż państwo będzie wkraczać w każdą dziedzinę życia. Państwo dyktatury proletariatu, jak każde inne państwo stosowałoby przymus, który zagraża wolności ludzi, deprawuje ich, nawet jeśli stosowany jest w imię ich dobra. Bowiem socjalizm państwowy wcale nie zmierza do wywalczenia wolności dla klasy robotniczej, ponieważ chce zastąpić niewolnictwo kapitalistyczne niewolnictwem państwowym. Zatem czy nowy ustrój zwać się będzie dyktaturą proletariatu, czy ludowym państwem pracy, będzie to zawsze jednak kolejna, nowa mutacja niewolnictwa. Widać tu podobieństwo do myśli Bakunina, który napisał wprost iż, socjalizm bez wolności to niewola i brutalność. Podobnie wypowiada się także Thonar pisząc, że czy to państwo socjalistyczne, czy rząd robotniczy, czy dyktatura proletariatu, to nie są one w stanie pod żadnym pozorem przyczynić się do wyzwolenia proletariatu. Bowiem przejęcie państwa i zmiana osób na jego czele nic nie pomoże, ponieważ państwo powstałe dla obrony własności prywatnej i ucisku, nierówności i przywileju, nie może stać się narzędziem ich zniesienia. Abramowski zarzucał ponadto socjalistom państwowym współpracę z rządami burżuazyjnymi, którzy chcieli osiągnąć ustrój socjalistyczny poprzez demokratyzację państwa kapitalistycznego na drodze parlamentarnej. Twierdził, iż w ten sposób partie te stały się ugodowe i oportunistyczne, a najważniejszym celem stało się dla nich zdobycie władzy, a nie obrona ciemiężonych mas pracujących. Bowiem nie taki jest cel walki o zniesienie władzy, by gdy się ją odbierze od jednej klasy ludzi, natychmiast przekazać ją innej klasie. Zatem jako przeciwwagę dla socjalizmu państwowego Abramowski proponuje socjalizm bezpaństwowy. Pisze on wręcz "socjalizm rewolucyjno-państwowy musi zginąć, jak ginie każde kłamstwo, każda rozterka pomiędzy frazesem i czynem, pomiędzy ideologią którą się głosi, a którą się wykonywa i urzeczywistnia z dnia na dzień. Socjalizm zatem musi stać się (...) bezpaństwowym".
Z powyższego opisu możemy zatem wysnuć wniosek iż anarchiści występowali nie tylko przeciw państwu, kapitałowi i burżuazji, lecz także przeciwko pokrewnym sobie socjalistom państwowym. Głównym zaś zarzutem jaki im czynili było dążenie do zbudowania nowego "ludowego" państwa, które to tylko stworzy nową klasę wyzyskiwaczy i niewolników oraz co jest nieodłącznym elementem każdej władzy, będzie się posługiwało aparatem ucisku i przymusu wobec niepokornych.
[edytuj] STOSUNEK DO DEMOKRACJI I PARLAMENTARYZMU
Niejako konsekwencją krytyki socjalizmu państwowego i jego metod budowania nowego społeczeństwa była krytyka demokracji i parlamentaryzmu, jako całkowicie nieskutecznego zabezpieczenia ludu pracującego przed wyzyskiem ze strony państwa i burżuazji. Dosadnie to ujął Pierre Ramus, który napisał, iż klasa robotnicza nie ma żadnej realnej korzyści z parlamentaryzmu, a wręcz przeciwnie cała jego działalność, cała praca ma na celu utrzymanie i uwiecznienie istniejącego ustroju wyzysku208. Demokracja bowiem została stworzona po to, by utrwalić władzę burżuazji przez skanalizowanie buntu najenergiczniejszej części proletariatu dla ułudnej nadziei dojścia do władzy poprzez działalność parlamentarną. Parlamentaryzm jest zatem jednym wielkim oszustwem, mającym na celu sparaliżowanie bezpośredniej akcji rewolucyjnej. Ponadto jest to instytucja ze wszech miar opierająca swe działanie na władzy i przymusie oraz dążąca nowymi metodami i środkami do zachowania istniejącego wyzysku i biedy mas pracujących. Demokrację przedstawicielską bardzo dosadnie i ostro scharakteryzował Bakunin pisząc iż "... ta najnowsza forma państwa, oparta na rzekomej władzy i rzekomej woli ludu, wyrażanych przez rzekomych przedstawicieli ludu na rzekomo ludowych zebraniach, łączy w sobie dwa podstawowe i niezbędne dla ich rozkwitu warunki, a mianowicie: centralizację państwową i rzeczywiste uzależnienie rzekomego władcy-ludu od mniejszości, która sprawuje nad nimi intelektualne rządy; na pozór reprezentująca go, w rzeczywistości wyzyskuje go". Anarchiści bowiem nie mogą się zgodzić na oddawanie własnej wolności w ręce obcych im ludzi, zwłaszcza że przegłosowanej mniejszości nie pozostawia się żadnej alternatywy, poza biernym podporządkowaniem się nowej władzy. Zatem parlament stanowi kompromis wszystkich wyzyskiwaczy w celu zachowania niekorzystnego dla mas ludowych status quo oraz jako państwowy środek zapobiegawczy przed wybuchem rewolucji ludowej. Dlatego też anarchiści doszli do wniosku iż "ze wstrętem i obrzydzeniem" należy odwrócić się od parlamentaryzmu i całego jego działania. Należy go zawsze i wszędzie zwalczać jako wielkie kłamstwo.
Entuzjastą demokracji parlamentarnej nie był także i Abramowski, który uważał iż ze sprzeczności kapitalizmu pochodzi demokracja. Uważał on, iż demokracja przejawia się w kapitalizmie na trzy podstawowe sposoby. Po pierwsze jako mistyfikacja włączona w programy partyjne, po drugie jako realizacja polityczna hamująca tendencje wolnościowe oraz jako nowa, przetworzona idea starego systemu mająca na celu utrzymanie istniejącego status quo. W podobny sposób rozumował Kropotkin pisząc, iż parlamentaryzm jest zorganizowanym systemem interesów burżuazji, dlatego też nieodłącznie związany jest z ustrojem kapitalistycznym i z chwilą jego upadku sam powinien upaść. Abramowski uważał bowiem, iż u podstawy rządów demokratycznych leży zasada większości. To zaś powoduje, iż bogata i wpływowa mniejszość będąca jednak w parlamencie większością, może stworzyć takie prawa, które są dla niej wygodne, a uciskać zarazem biedną większość w imię interesu wyższego, ogólnego, czy abstrakcyjnego dobra państwa216. Podobną myśl odnajdujemy u Bakunina, który pisze, iż wszelka władza i przywileje tych, którzy rządzą w rezultacie powszechnego głosowania, powstają jedynie w drodze wykorzystania swych wpływów na korzyść panującej i wyzyskującej mniejszości, a przeciwko interesom olbrzymiej, ujarzmionej większości. Również Kropotkin twierdzi, iż parlamentaryzm dąży do centralizacji i rozszerzenia swych przywilejów kosztem inicjatywy i wolności obywateli. Dalej Abramowski twierdzi, iż w demokracji nie ma nic takiego co by zabezpieczało całkowicie wolność propagandy i rozwoju. Bowiem większość zawsze będzie mogła gnębić policyjnie tą mniejszość, której działalność uzna za szkodliwą. Uważał on ponadto za niedopuszczalny fakt, że w demokracji parlamentarnej zdobywanie wolności dla siebie następuje kosztem wolności innych, ustanawianiem jednej normy przymusowej w miejsce drugiej. Bowiem "wolność człowieka to wolność bycia sobą, rozwijanie swego typu przyrodzonego, nie zaś tego, który ktoś uzna za wyższy, doskonalszy lub użyteczniejszy". Zaś według niego, demokracja polega właśnie na tym uwarunkowaniu swobody danej grupy przez stanie się większością, co automatycznie oznacza zatamowanie swobody rozwoju innych grup ludzkich. Interes wolności człowieka wymaga bowiem czegoś przeciwnego, a mianowicie swobodnego rozwoju wszelkich różnorodności indywidualnych i społecznych, co jest tylko możliwe, jak konkluduje dalej, w społeczeństwie bezpaństwowym. Bowiem wprowadzona pod protektoratem państwa tak zwana demokracja odkształca treści na które się powołuje, mnoży sprzeczności, czyniąc niemożliwym jej funkcjonowanie. Bowiem idea demokracji kłóci się z naturą państwa, ponieważ ze swej istoty jest i powinna być wyłącznie bezpaństwowa.
Widzimy zatem, iż anarchistom parlamentaryzm z całą jego demokratyczną otoczką jawił się jako sprytny miraż podsunięty przez państwo i burżuazję w celu odciągnięcia uciskanych mas od rewolucji. W rzeczywistości zaś widzieli w nim podstępny pomysł na rządy "większości" parlamentarnej w postaci dalszego ciemiężenia mas ludowych przez bogatą mniejszość. Anarchiści zatem jako pierwsi "skompromitowali" parlamentaryzm odsłaniając prawdziwe jego oblicze. Kropotkin pisał nawet, iż "kiedyś mówić będą o wieku dziewiętnastym, jako o epoce bankructwa parlamentaryzmu".
[edytuj] DROGA DO OSIĄGNIĘCIA IDEAŁU
Wynikająca z poprzednich rozdziałów krytyka władzy, państwa, kapitalizmu, własności, parlamentaryzmu czy socjalizmu, nieuchronnie prowadziła do pytania w jaki sposób walczyć z tymi przejawami wyzysku i niedoli mas ludzkich. Anarchiści znaleźli na to odpowiedź. Metodą tą miała być rewolucja mas ludowych skierowana przeciw władzy, kapitałowi, własności i państwu. Jednak różnie do niej podchodzono. Część anarchistów uważała, iż rewolucja może się odbyć tylko na drodze walki zbrojnej, co niestety wymagało krwawych ofiar. Inni natomiast stawiali na pokojową rewolucję moralną i mentalną całego społeczeństwa. Zwolennikiem i teoretykiem rewolucji zbrojnej był niewątpliwie Bakunin, który pisał iż "rewolucja nie może obyć się bez wielkich i gwałtownych zniszczeń, ona burzy w sposób zbawczy i owocny, ponieważ właśnie z nich i tylko dzięki nim pożywają się i rodzą nowe światy". Bowiem tylko dzięki wybuchowi namiętności rewolucyjnych ludu, po zburzeniu istniejących stosunków, z anarchii wyłoni się nowy, swobodny i lepszy porządek społeczny. Trochę inaczej podchodził do sprawy Kropotkin, który uważał, iż rewolucja to okres przyspieszonej ewolucji, przyspieszonego rozwoju i szybkich zmian. I za każdym razem gdy do nich dochodzi, może wybuchnąć wojna domowa w mniejszej lub większej tylko skali. Wobec tego uważał, iż rewolucja jest nie do uniknięcia, cała zaś sprawa polega na tym, by osiągnąć jak największe wyniki przy jak najmniejszych rozmiarach wojny domowej i najmniejszej liczbie ofiar. Należy zatem unikać mnożenia nienawiści, co jest tylko wtedy możliwe, gdy uciemiężeni zostaną dostatecznie uświadomieni w swoich dążeniach i zamiarach, gdy będą mieli jasno sprecyzowane ideały. Dlatego też warunkiem powodzenia rewolucji jest, by idea jej była szeroko rozpowszechniona, by dotarła do każdego miejsca i by w umyśle każdego robotnika i chłopa złączyła się z pojęciem anarchii. Na drugim biegunie stał zaś Tołstoj z ewangeliczną zasadą nie przeciwdziałania złu siłą. Pisał on bowiem, iż rządów nie należy zwalczać poprzez rewolucję, powstania, lecz przez bierny opór, który jest siłą o wiele straszniejszą, gdyż rewolucjonistów można przekupić, nastraszyć czy oczernić. Trudniej natomiast jest zwalczać ludzi nie propagujących rewolucji, nie robiących nic złego, lecz uchylających się od płacenia podatków, czy służby wojskowej. Podobnego zdania był także Godwin, który odrzucał gwałtowne środki przyspieszenia postępu. Sądził on, że ludzi trzeba przekonywać o szkodliwości państwa, prawa i własności, a znikną one same przez się.
Wśród teoretyków anarchizmu Abramowski jawi się nam jako zwolennik opcji pokojowej. Rewolucja w jego wydaniu ma przenieść, jak to pisał Z. Krawczyk, punkt ciężkości z czynników ekonomicznych na psychiczne, zaś rewolucji moralnej przypisywał główne znaczenie w procesie dziejowym. Rewolucja moralna miała być nie jednorazowym i heroicznym aktem woli, lecz długotrwałym procesem przemiany potrzeb mas. Miał być to proces dokonujący się w życiu codziennym, powszednim, w duszach ludzi przeciętnych. Dlatego też tak bardzo uwypuklał on czynnik braterstwa niezbędny do przeprowadzenia rewolucji moralnej. Sądził on bowiem, iż "sakrament braterstwa" jest istotą naszej woli i im bardziej nasza wola w postaci życia i czynów oddala się od wzoru braterstwa, tym bardziej zaprzeczamy jej istocie, co prowadzi nas wprost do metafizycznego samobójstwa. Abramowski uważał braterstwo ludzi za podstawę wszystkich ideałów, za najważniejszy czynnik rewolucyjny w sprawie obalenia własności, państwa i etyki policyjno-burżuazyjnej. Sądził, że należy wszelkimi sposobami rozwijać w ludziach zdolność do przyjaźni bezinteresownej, pojmowania życia jako poszukiwania zbiorowego szczęścia. Abramowski dowodził, iż w etyce braterstwa jest tylko jeden dogmat - bezwzględne poszanowanie człowieka i jedna zasada pojmowania życia - jako interesu wspólności, w której jednostka odnajduje prawdziwy sens istnienia i prawdziwe szczęście. Zatem wolno robić wszystko gdzie nie ma krzywdy, wszystko jest dobrem, gdzie jest przyjemność. Zatem możemy śmiało stwierdzić, iż według Abramowskiego sama, "sucha" rewolucja nic nie zmieni dopóki nie zmieni się mentalność i moralność społeczeństwa. Najlepiej to oddają jego słowa, kiedy pisze, iż wprowadzenie nowego ustroju jest tylko wtedy możliwe, kiedy dokona się rewolucja moralna w duszach ludzkich. Dodaje przy tym, iż w polityce musi wysunąć się na pierwszy plan rewolucja moralna, wzbudzanie takich potrzeb i ideowości w duszach ludzkich, które by zaprzeczały istniejącemu porządkowi i z siłą parły do wytworzenia komunistycznych form współżycia. Konkluduje dalej, iż komunizm bez moralnego przeobrażenia ludzi, nawet jeśli by się utrzymał, to zaprzeczałby samemu sobie i stałby się potworem społecznym. Dochodzi więc do wniosku, iż jedyne zadanie rewolucji spoczywa w rewolucji duszy człowieka. Podobne rozumowanie odnajdujemy także u Proudhona, który uważał, iż przede wszystkim należy ludzi przekonać, a najlepszą rewolucją jest oświetlenie umysłów. Abramowski przeciwstawiał się zdecydowanie rewolucji, walce klasowej i działalności politycznej. Bowiem uważał je za bezsensowne. Ponieważ nawet gdyby udało się stworzyć nowy ustrój bez uprzedniego "zreformowania dusz", byłby on słaby i niechybnie przekształcił się w swoje przeciwieństwo. Możemy zatem wywnioskować, iż Abramowski przeciwstawiając rewolucji politycznej, rewolucję moralną, postulował przede wszystkim rozwój przyjaźni, braterstwa i solidarności, które to cechy mogą się dopiero stać podwalinami nowego, lepszego ustroju społecznego. Z tego możemy wywnioskować, iż rewolucja moralna ma raczej poprzedzić rewolucję struktur politycznych i umożliwić skuteczne jej przeprowadzenie, gdy ludzie uprzednio zostaną odpowiednio przygotowani, moralnie zreformowani do życia w nowym, lepszym świecie. Dopiero gdy zadanie rewolucji moralnej zostanie spełnione, możliwym będzie przeprowadzenie drugiego etapu jakim jest przeobrażenie sumienia. Dopiero wtedy można będzie przystąpić do decydującego etapu jakim jest przeobrażenie prawodawczo-polityczne. Lecz to już będzie tylko formalną stroną przewrotu wcześniej dokonanego. "Nowy człowiek" musi zatem zaistnieć wcześniej niż nowy ustrój, a ponieważ ma być przygotowany do życia w nowych warunkach, uprzednio musi poznać i przyswoić nowe wartości moralne i normy etyczne. To zaś jest zadaniem rewolucji moralnej. Bowiem rzeczą niemożliwą jest poprzez oderwane od życia społecznego państwowe działania, stworzenie "nowego Mesjasza zbawiającego ludzkość poprzez policję".
Widzimy zatem, iż niezależnie od tego czy postulowano pokojową walkę czy "akcję czynu", wszyscy anarchiści zgodnie jednak mówili o rewolucji. Bowiem właśnie owa rewolucja, czy to polityczna czy moralna, miała być tą siłą oczyszczającą przedpole ze zła, nierówności i ucisku dla nowego, lepszego i bardziej sprawiedliwego systemu społecznego jakim miał być anarchizm w różnych jego odmianach praktycznych.
[edytuj] STOSUNEK DO KOŚCIOŁA I RELIGII
Jakkolwiek ideę powszechnej równości i braterstwa wszystkich ludzi, będącą także naczelną zasadą chrześcijaństwa, możemy odnaleźć we wszystkich odmianach anarchizmu, to jednak wszystkie one, włącznie z chrześcijańskim anarchizmem Tołstoja, krytykowały ostro i dosadnie Kościół, księży i religię za sprzeniewierzenie tej pięknej idei poprzez wejście w współpracę z państwem i kapitałem przy gnębieniu i wykorzystywaniu szerokich mas ludowych. Ponadto anarchiści występowali tak ostro przeciwko religii, ponieważ, jak to ujął Faure "władza we współczesnym społeczeństwie przybiera trzy główne formy, obejmujące trzy grupy przymusu: 1. formę polityczną: państwo, 2. formę ekonomiczną: kapitał, 3. formę moralną: religię". Najpełniej to ujął Kropotkin, który napisał, że stworzenie "Kościoła", czyli jak on to określił, rządu wybranych, było odstępstwem od zasad głoszonych przez Chrystusa. Bowiem z momentem kiedy chrześcijaństwo stało się kościołem państwowym, nastąpiło odrzucenie dobroci i wszechprzebaczenia na rzecz bezgranicznie okrutnego prześladowania wszelkiego rodzaju przeciwników. Religia bowiem jest oparta przede wszystkim i głównie na strachu. Strach zaś rodzi okrucieństwo. Zatem im intensywniejsza jest religijność tym większa jest przemoc dokonywana w imię Boga i religii. Najpełniej celność owego stwierdzenia oddaje fakt tortur inkwizycji, czy palenia czarownic. Także i Tołstoj, który był chrześcijaninem, uważał, iż idea ta została zaprzepaszczona i całkowicie wypaczona przez istniejące kościoły, które to dążąc wyłącznie do zysku są podporą państwa w wyzysku, ucisku i terrorze ludu. Bowiem zinstytucjonalizowane chrześcijaństwo stało się religią zdegenerowaną, zwyrodniałą, co objawia się poprzez rezygnację z wymogów etycznych i zastąpieniu ich zewnętrznymi oznakami kultu. Zaś ostateczne zwyrodnienie chrześcijaństwa i jego moralny upadek miało miejsce z chwilą uczynienia z niej religii państwowej. W tym momencie chrześcijaństwo usankcjonowało mordowanie, grabienie, wojny, morderstwa, rozpustę. Najlepiej owe "zaprzedanie" się religii państwu opisuje Berger, współczesny amerykański socjolog. Przypisuje on bowiem religii, co wywoływało bunty anarchistów przeciwko niej, boskie uprawomocnienie władzy politycznej czy uśmiercenie odruchów buntu społecznego. Religia bowiem pełni rolę swoistego rodzaju "teodycei cierpienia". Nadaje ona sens cierpieniu, przekształcając je ze źródła rewolucji w narzędzie zbawienia. Zatem po uświadomieniu sobie celności tego stwierdzenia nie powinien już wywoływać zdumienia fakt, iż anarchiści postulujący wszechludzką równość, miłość i braterstwo będą tak ostro i dosadnie krytykować Kościół, księży i religię.
Abramowski jakkolwiek uważa chrześcijaństwo za społeczny i moralny wyraz wolności i praw człowieka, ideologię głoszącą równość, miłość i braterstwo to równocześnie jednak krytykuje samą religię jako instytucję i Kościół jako jej polityczny twór. Pisze on bowiem, iż z chwilą kiedy religia się upaństwowiła i przy pomocy przymusu państwowego stała się religią światową rozpoczął się proces "chrzczenia" niewiernych przy pomocy wojska, burzenia pogańskich świątyń, czy ścinania opornych. Nastąpiło zjednoczenie kościoła z państwem. Najwyższa władza państwowa stanowiła jednocześnie najwyższą władzę duchową i religijną. Po takim zaś procesie nastąpiła wewnętrzna przemiana chrześcijanizmu. Kościół połączony z władzą i przymusem państwowym odszedł od nauki Jezusa. Nie traktował on już bowiem władzy, przemocy, bogactwa, własności, krzywdy ludzkiej czy surowych kar jako największego zła, lecz począł sam je stosować. W podobny sposób widzi to Kropotkin, który pisze iż chrześcijaństwo zapomniało o odpuszczaniu win i dokonuje zemsty za każdą przewinę. Ponadto przedstawiciele kościoła szybko zdobyli duże posiadłości i władzę, zaś wszelki opór surowo karali torturami i stosem. Powołali oni nawet w tym celu odrębną instytucję w postaci "Świętej" Inkwizycji. Konkluduje zatem, iż chrześcijaństwo przestało być religią ukrzyżowanego Chrystusa by stać się religią państwa. Także i Tołstoj w konsekwencji krytyki upaństwowiononego chrześcijaństwa dokonuje głębokiej krytyki i całkowitego odrzucenia religii i Kościoła jako instytucji. Dobitnie to wyraża w swoim opowiadaniu "Odbudowanie piekła", kiedy to diabeł objaśnia nam czym jest kościół. Mówi on, iż "tworzy się kościół w taki sposób: ludzie wmawiają w siebie i innych że nauczyciel, ich Bóg, po to, by objawione przez niego ludziom prawo nie zostało fałszywie wytłumaczone, wybrał szczególnych ludzi i oni to jedynie (...) mogą dokładnie tłumaczyć jego naukę (...) twierdzą że są w posiadaniu prawdy nie dlatego, że to co głoszą jest prawdą, a dlatego iż uznają siebie za jedynych prawowitych spadkobierców (...) Boga. (...) mogli utrzymywać (...) że są członkami jedynego prawdziwego kościoła (...). Posiadłszy zaś tę władzę, naturalnie urośli w pychę i w większości przypadków ulegli zepsuciu (...). W celu pokonania swych wrogów, nie dysponując innym orężem niż przemocą zaczęli prześladować, skazywać na śmierć i palić na stosie, wszystkich, którzy ich władzy nie uznawali (...).". Abramowski pisze nawet, iż "Kazania na górze", które uważa za najbardziej rewolucyjny manifest, najwyższe piękno życia opierające się na miłości i wolności, zostało przez kościół całkowicie zaprzepaszczone. Uważa on bowiem, iż z owego "cudownego snu" ludziom pozostała tylko nazwa - religia. Konkludując dochodzi, podobnie jak Tołstoj, do wniosku, iż wytworzył się nowy chrześcijanizm, który nie ma nic wspólnego z życiem i nauką Jezusa. Uważa on zatem, iż Kościół i religia nabyły właściwy sobie automatyzm biurokratyczny i siłę policyjno-państwową co sprawia, że ich działania są zupełnie odmienne od głoszonej moralności w postaci miłości bliźniego czy życia w ubóstwie. Dochodzi on nawet do wniosku, iż Kościół monopolizując naukę i wychowanie, tworząc organizacje zakonne i rycerskie sprawił, iż idea religijna zaczęła być utożsamiana z celami politycznymi, czego przykładem są wyprawy krzyżowe w celu nawracania pogan, których to jednak prawdziwym celem były kolejne podboje nowych ziem dla łupów wojennych i zwiększenia "przestrzeni życiowej". Abramowski neguje zatem religię jako owoc dogmatyzmu i źródło upokorzenia i niewolniczego podporządkowania się jednostki, dochodząc przy tym do stwierdzenia, iż tak naprawdę Boga nie należy szukać poza sobą, bowiem on jest w nas, w naszej dobroci, miłości i poczuciu braterstwa. Mimo takiego kategorycznego stwierdzenia Abramowski uważa jednak, iż "wszystkie zawiedzione uczucia i marzenia, wszystkie tęsknoty niezaspokojone nigdy, cały ciężar doznanej krzywdy, a stanowiącej porządek natury - wszystko to ogniskuje się w pożądaniu wielkiego odwetu, w jedną myśl, która ma być negacją wszystkiego co istnieje - negacją realnego, strasznego życia, nieokreśloną nadzieją wyzwolenia. Tę buntowniczą negację życia nazwano Bogiem." . Możemy zatem stąd wysnuć wniosek, iż Abramowski traktował Boga jako ideę stworzoną przez ludzi, która ogniskuje w sobie miłość, wolność, równość i braterstwo wszystkich ludzi, ideę która powinna zespolić i zrównać wszystkich w wszechświatowej równości i miłości. Zatem możemy uznać iż nie traktował on Boga personalnie, jako osobę czy "ojca", lecz jak ideę dobroci i miłości, która to tylko może znieść istniejący system zła i niewoli. Dlatego też nie neguje on samej, czystej i nieskażonej chrześcijańskiej zasady miłości i równości, lecz występuje zdecydowanie przeciw religii i Kościołowi, które poprzez swój sojusz z państwem sprawiły, iż obecnie "Jezus jest tak bardzo znienawidzony przez narody chrześcijańskie, które imieniem jego uświęciły to wszystko w życiu ludzkim, co on sam usiłował zniszczyć i czemu wypowiedział walkę".
Możemy zatem wysunąć wniosek, iż jakkolwiek anarchiści byli jak najbardziej zwolennikami równości, miłości czy braterstwa to jednak odrzucali i walczyli przeciw zinstytucjonalizowanej religii i Kościołowi. Uważali bowiem, iż chrześcijaństwo poprzez swój alians z władzą państwową całkowicie zaprzeczyło ideom głoszonym przez Chrystusa, by stać się takim samym ciemiężycielem dla ludzi jak i władza państwowa. Najlepiej to oddają słowa Bakunina, który pisze iż wszystkie religie to miraże, wytwór fantazji łatwowiernych i naiwnych ludzi, którzy poprzez swą skromność i wspaniałomyślność doprowadzili do tego, że im niebo stało się bogatsze, tym uboższa była ludzkość. Zaś stworzenie kultu Boga jako władcy w prostej linii doprowadziło do tego, iż człowiek stał się niewolnikiem przesądów i zabobonów głoszonych przez "przedstawicieli boga". Uważa on, iż religia jest i była zawsze sojusznikiem tyranii. Dochodzi do wniosku iż jeśli Bóg istnieje to człowieka jest niewolnikiem, zaś jeśli człowiek jest rozumny, sprawiedliwy i wolny to boga nie ma. Bowiem to właśnie koncepcja Boga jest największą przeszkodą dla zrealizowania idei wolności. Wolność owa była dla Bakunina wartością nadrzędną, ponieważ nie każdy człowiek, tylko człowiek wolny wchodzi niejako w miejsce Boga - człowiek wolny musi zatem stać się anarchistą.
[edytuj] POJĘCIE WOLNOŚCI
Głównym celem, ostatecznym zwycięstwem w całej anarchistycznej batalii przeciw władzy, państwu i kościołowi była wolność, całkowita i niczym nie ograniczona wolność jednostki, stanowiąca nieomal formę kultu. Bowiem bez wolności nie są możliwe żadne inne ludzkie wartości. Zaś owa wolność, "traktowana jako jedyne życie i jedyna rozkosz człowieka", dążenie do niej było motorem działań wszystkich anarchistów. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, iż właśnie to owe pragnienie bezkresnej wolności dla wszystkich ludzi było impulsem do powstania ideologii anarchistycznej. Najlepiej ujął to Sébastien Faure, który w 4 roku w redagowanej przez siebie "Encyclopedie anarchiste" napisał iż "anarchizm sprowadza się do jednego słowa: WOLNOŚĆ, zaś anarchistą jest ten kto występuje przeciwko władzy i zwalcza ją". To właśnie dla owej wyśnionej i wymarzonej wolności anarchiści toczyli boje, przelewali własną i cudzą krew, występowali radykalnie przeciw istniejącemu porządkowi i ładowi na całym świecie. Wolność bowiem stanie się tylko wtedy doskonała, gdy będzie jednocześnie siłą jednostki. Dlatego też o wolność trzeba walczyć, trzeba ją zdobyć, ponieważ człowiek obdarowany "wolnością" tak naprawdę nadal jest zniewolony, jest "psem, który wlecze za sobą resztki łańcucha". Wolność, jak pisał Bakunin, jest ostatecznym celem rozwoju ludzkiego. Jest ona przy tym niepodzielna i nie można pozbawić człowieka cząstki jego wolności nie pozbawiając go wolności całkowicie. Podobnie sprawę pojmował Kropotkin, który stwierdził, iż to właśnie pełnia wolności jest najskuteczniejszym środkiem przeciwko wszelkim niewłaściwościom wypływającym z nadużycia wolności. Dlatego też Bakunin pisał, iż pragnie takiej wolności dla każdego, która nie będzie ograniczała innych, lecz będzie potwierdzeniem wolności wszystkich. Zaś wolność tą tylko można uzyskać "na gruzach wszystkich Kościołów i wszystkich Państw".
Stanisław Borzym charakteryzując życie i pisarską twórczość Abramowskiego napisał, iż nieustannie zaznaczał on swój entuzjazm dla wolności połączony z wiarą w ukrytą dobroć ludzką. A jako że wolność nie może być budowana na krzywdzie ludzkiej, postulował walkę o nowy ustrój oparty na modelu bezpaństwowym. Abramowski pisał bowiem, iż wolność człowieka to wolność bycia sobą i rozwijania swych własnych zainteresowań, kroczenia swoją własną ścieżką życia, a nie taką jaką wyznacza władza czy państwo. Widzimy tu podobieństwo myśli do poglądów innych anarchistów, którzy uważali iż każda osoba powinna mieć prawo i środki do robienia wszystkiego co tylko sobie wymarzy i nierobienia niczego na co nie ma ochoty, zaś granicą jej wolności byłaby wolność drugiej istoty. Stąd też w całej jego twórczości odnajdujemy bardzo ostrą krytykę, negację i bojkot państwa i władzy we wszelkich jej postaciach. Bowiem Abramowski wolność pojmował jako swobodny rozwój wszelkich różnorodności indywidualnych i społecznych. Podobne zdanie ma na ten temat Jacek Sierpiński, który pisze iż nadrzędnym celem całej doktryny społecznej Abramowskiego, a zarazem naczelnym postulatem moralnym była indywidualna wolność człowieka, zniesienie wszelkiego przymusu i wszelkiej przemocy zbiorowości nad jednostką. Zaś niezbędnymi atrybutami owej wolności miała być nieograniczona wolność słowa, druku, zebrań, strajków, stowarzyszeń, sumienia i religii, a także nietykalność osoby i domu oraz wolność nauczania. Abramowski uważał, iż wolność klasy, narodu, społeczeństwa należy wręcz mierzyć zakresem wolności indywidualnego człowieka. Zatem według niego tylko i wyłącznie socjalistyczny ruch bezpaństwowy ma pełne szanse realizowania wolnościowych celów. Jednostka bowiem była dla Abramowskiego aktywnym, wolnym twórcą życia i wartości, a także zjawisk społecznych, podmiotem przemian tworzącym nowe wartości jak: braterstwo, solidarność, kolektywizm. Dlatego też tak ważny był, omawiany już wcześniej, postulat rewolucji moralnej, której zadaniem jest zmiana wewnętrzna człowieka, a także wyrobienie w nim nowego pojmowania życia, jako zagadnienia przyjemności i wolności swobodnie określanych przez indywidualizm każdego, zmiana jego duszy, moralności, postrzegania świata i innych, tak by wykształcić społeczeństwo wolne, solidarne, opierające całe swe istnienie i zasady na polityce wolności. Podobną myśl odnajdujemy u Hessa, który pisze, iż istnieje tak ścisły związek między wolnością ducha, a wolnością społeczną, że jedna bez drugiej nie może się w pełni urzeczywistnić. Dlatego też bezsensowne i bezowocne jest obdarowywanie ludu wolnością społeczną, podczas gdy w ich duszach nie ma wolności wewnętrznej. Bowiem wolność powinna być urzeczywistniona całkowicie, zarówno duchowo jak i społecznie. Możemy zatem wysnuć wniosek, iż celem całej twórczości Abramowskiego, jego negacji państwa, władzy i wszelkiego zwierzchnictwa nad jednostką było osiągnięcie przez całe społeczeństwo stanu powszechnej i całkowitej wolności, niezależności, tak by każdy człowiek był w stanie, nie skrępowany żadnymi przepisami czy innego rodzaju państwowymi więzami, rozwijać swe zainteresowania, żyć tak jak to sobie wymarzył. Podobne rozumowanie odnajdujemy także i u Tołstoja, który stwierdził wprost, iż każdy"człowiek nie tylko może, lecz powinien być wolny".
Możemy zatem stwierdzić, iż w ujęciu anarchistów wyidealizowana i mityczna wręcz wolność jest celem samym w sobie, do którego to środkiem ma być anarchistyczna rewolucja socjalna. Ma ona być pomostem pomiędzy obecnym systemem wyzysku a przyszłym "rajem" powszechnej wolności, równości i braterstwa wszystkich ludzi. Właśnie to pragnienie owej wolności pchało anarchistów w nierówną walkę przeciw państwu o nowy lepszy ustrój. Bowiem jak to ujął Abramowski nawet najbardziej demokratyczne państwo jest z samej swej istoty instytucją ograniczającą wolność jednostki. Przyczyną jest bowiem fakt, iż jest to organizacja przymusowa, gdzie "prawdziwa wolność jednostek staje się nieziszczalną nigdy utopią", a mniejszościom mogą być narzucane ustawy dla nich niedogodne. Dlatego też jak postuluje ostatecznym celem w walce o wolność musi być likwidacja państwa: "policyjnej organizacji przymusu" i utworzenie społeczeństwa bezpaństwowego.
[edytuj] WIZJA NOWEGO ŁADU
Konsekwencją wcześniej wspomnianej wizji wolności i konieczności zniesienia istniejącego porządku społecznego były proponowane przez anarchistów modele nowego ładu. Jakkolwiek w różnych odłamach teoretycznych różniły się one między sobą w szczegółach to jednak wszystkie kierunki niezmiennie postulowały, iż przyszły ustrój powinien opierać się na dobrowolnej federacji. We wszystkich opisach model ten jawi nam się jako wolna federacja autonomicznych mniejszych lub większych komun, kolektywów, kooperatyw czy najprzeróżniejszych wolnych związków. Już prekursor anarchizmu - Godwin, proponowany przez siebie ustrój określał jako ogólnoświatową republikę złożoną z setek tysięcy drobnych wspólnot lokalnych, całkowicie od siebie niezależnych, gdzie własność poddana jest uspołecznieniu, a w pierwszym rzędzie wykonywana jest praca społecznie użyteczna. Podobne postulaty wysuwał także Proudhon, który uważał iż społeczeństwo winny tworzyć najpierw pojedyncze jednostki, które następnie organizują się w dobrowolne grupy, te zaś następnie na podstawie umowy łączą się w całości wyższego rzędu, które następnie dobrowolnie łączą się między sobą itd. W ten zaś sposób przechodzimy od dobrowolnego związku małych gmin do powiatów, prowincji czy krajów. Również i Bakunin sądził, iż przyszłe społeczeństwo ma się składać zaś z dobrowolnych federacji stowarzyszeń-kolektywów, w których ziemia, narzędzia, kapitał miały być własnością całego kolektywu. Zaś przyszły ustrój by uniknąć niebezpieczeństw centralizacji miał być organizowany od dołu ku górze przez jednostki, dobrowolne zrzeszenia, federacje kolektywów lokalnych, narodowych, a w końcu wielkiej federacji światowej, zjednoczonej zgodnie z rzeczywistymi potrzebami i naturalnymi tendencjami poszczególnych części tak, by stworzona w ten sposób swobodna federacja złączyła wszystkie swe części składowe w jedną - ludzkość. Kropotkin przyszłe społeczeństwo widział również jako federację wolnych jednostek łączących się swobodnie w stowarzyszenia i grupy dla wytworzenia możliwie największej sumy dobrobytu dla wszystkich, z pozostawieniem równocześnie najpełniejszej swobody osobistej inicjatywie jednostki. Społeczeństwo takie będzie się składać z wielkiej liczby stowarzyszeń zjednoczonych branżowo w federacje gmin, które to następnie, podobnie jak u Bakunina, powołają dobrowolne federacje między sobą. Rezultatem takich dobrowolnych związków będzie powstanie szerszych organizacji pokrywających jeden lub kilka krajów, których członkowie będą łączyć się w celu zaspokojenia swych rozmaitych potrzeb. Wszystkie zaś te związki i gminy tworzyć się będą swobodnie za wzajemną zgodą. Także i Tołstoj przyszły ustrój widział jako egalitarne, wspólnotowe i ascetyczne w swych potrzebach naturalnych komuny, gdzie każdy powinien pracować sam dla siebie, z owoców swej pracy korzystając na tyle ile jest mu potrzebne, resztą zaś powinien się dzielić z potrzebującymi. Nawet skrajny indywidualista Stirner widział potrzebę tworzenia związków. Postulował on tworzenie w miarę potrzeb oddolnych i tymczasowych luźnych Zrzeszeń Egoistów, których celem byłoby jedynie zaspokojenie konkretnych egoistycznych potrzeb członków zrzeszenia.
Widzimy zatem, iż duch wolnościowego federalizmu unosił się nad wszystkimi projektami obrazów przyszłego ładu społecznego.
Abramowski postuluje natomiast kooperatyzm oparty na socjalizmie bezpaństwowym i powiązany z nieodłączną dla niego ideą braterstwa i równości. Jednak pierwszym krokiem, wstępem do nowego ładu, ma być moralne przeobrażenie społeczeństwa, swoista rewolucja moralna, która musi objąć wszystkich ludzi, zmienić ich system wartości, zmienić ich samych tak, by byli przygotowani do życia i pracy w społeczeństwie bezpaństwowym opartym na braterstwie i miłości. Pisze on bowiem, iż ideał absolutny możemy odnaleźć w postaci kooperatyzmu i socjalizmu, które razem na wzór anarchizmu ideowego tworzą socjalizm bezpaństwowy. Zadaniem zaś jego jest rewolucja moralna, która ma stworzyć nowych ludzi o nowym sumieniu, dla których krzywda i wyzysk innych, kariera czy niewola będą niedopuszczalne. Rewolucję ową zaś powinny poprowadzić Związki Przyjaciół, których celem ma być wprowadzanie w życie zwyczajów opierających się na pomocy wzajemnej i przyjaźni. Pomoc ta zaś ma objąć wszelkie dziedziny życia społecznego. Zatem uważa, iż owa działalność Związku Przyjaciół opierająca się na etyce braterstwa i przyjaźni jest niezbędna dla całego ruchu kooperatywno-socjalistycznego. Albowiem bez owej moralnej rewolucji, przeobrażenia dusz ludzkich, nie jest możliwe zaprowadzenie nowego ładu. Postuluje zatem aktywne zwalczanie władzy, państwa i kościoła jako głównych przeszkód w realizacji nowego marzenia o nowym lepszym społeczeństwie. Bowiem, jak pisze dalej, Kazanie na górze mówi, iż słońce świeci jednakowo dla wszystkich i wszyscy są synami jednego Boga. Konkluduje zatem iż państwo i kościół stoją na przeszkodzie rewolucji moralnej, na drodze do stworzenia nadczłowieka opartego na etosie braterstwa i miłości. Podsumowując twierdzi, iż właśnie na tym polega zadanie Związków Przyjaźni, mają one bowiem "zaszczepić" nową moralność, która "wypleni" państwo, władzę i wszelki przymus z dusz ludzkich. Wtedy można będzie zaproponować nowy ustrój - republikę kooperatywną opartą na zasadzie bezpaństwowej równości i braterstwie wszystkich jej członków. Dopiero to bowiem po takim moralnym przeobrażeniu człowieka z niewolnika na wolnego twórcę życia możliwe będzie wprowadzenie kooperatyzmu na szeroką skalę. Wtedy to każda kooperatywa będzie miejscem, gdzie ludzie poprzez czyny będą uczyć się nowej nauki jaką jest wolność. Zaś wizję przyszłej republiki kooperatywnej przedstawia w następujący sposób: powinny to być dobrowolne federacje organizacji opierających się na wspólnocie interesów, gdzie ludzie mają równe prawa, zarządzanie zaś ma tylko i wyłącznie na celu wspólne dobro wszystkich członków. Rządy zatem opierają się na większości, z tym że nie mogą one nigdy stanowić pogwałcenia praw mniejszości czy nawet jednostki, jak to ma miejsce w państwie. Rządy kooperatywne są bowiem istotnym wykonywaniem woli wszystkich. W skład owej zaś federacji powinny wchodzić organizacje dzielone branżowo na zasadzie dobrowolnego łączenia wspólnot interesu. Prawo w przyszłej republice powinno egzystować bez przymusu, dla tych którzy uznają je dobrowolnie. To pozwoli bowiem na współistnienie różnych celów, praktyk czy tendencji. Nie ma bowiem nic absolutnie świętego, a prawo ma być tylko sługą człowieka, to życie ma nad nim panować, a nie prawo nad życiem. Każda zaś jednostka, mniejszość ma prawo żyć według swych potrzeb. Kooperatywa powinna w odróżnieniu od państwa bronić tylko i wyłącznie interesów ludu i sprawiedliwości społecznej. Zatem podstawą Rzeczpospolitej Kooperatywnej miały być: prymat praw człowieka i obywatela, pełnia swobód i autonomia jednostki, pluralizm i demokracja oraz wcielanie w życie zasad socjalizmu bezpaństwowego. Dzieje się tak, bowiem całe społeczeństwo w proponowanym przez Abramowskiego modelu stosunków społecznych składa się z różnych i swobodnych jednostek łączących się ze sobą siecią dobrowolnie zakładanych i demokratycznych stowarzyszeń wytwórczych, spożywczych, odpowiadających wszelkim potrzebom ich członków. Sieć ta organizuje w sposób oddolny całe życie społeczne, doprowadzając do całkowitego zaniku własność prywatną, czyniąc wszystkich współwłaścicielami. To zaś zapewnia wszystkim członkom prawdziwą równość, wolność i swobodę. Widzimy zatem, iż Abramowski postuluje wolną federację wolnych stowarzyszeń, których podporą ma być miłość i braterstwo wszechludzkie. Idea kooperatyzmu bowiem ceni sobie ponad wszystko wolność człowieka i swobodny rozwój jego sił umysłowych i moralnych. Zaś za podstawę działania uważa stowarzyszenia, związki, swobodne i wolne oddolne ich federacje, dążące do wyrugowania państwa ze wszelkich dziedzin życia społecznego, same zaś opierające się przede wszystkim na dobrowolności, swobodzie i braterstwie. Dlatego też im bardziej będzie się rozwijała się idea spółdzielczości, rosła w siłę, to może dojść do tego iż kooperatywy obejmą całe społeczeństwo i będą w stanie zaspokajać wszystkie jego potrzeby wytwórcze, wymienne, kulturalne. Z tą zaś chwilą państwo oraz ustrój kapitalistyczny oparty na wyzysku i konkurencji umrze śmiercią naturalną, bo nie będzie dla niego miejsca w społeczeństwie opartym na braterstwie, miłości i współpracy. Na ich miejscu pojawi się Rzeczpospolita Kooperatywna - wielka organizacja wszystkich spółdzielni, związków, stowarzyszeń - będzie to demokracja prawdziwa, nieprzymusowa. Nadejście Rzeczpospolitej Kooperatywnej zbliża się więc cicho, lecz nieubłaganie, dlatego też nie są potrzebne żadne przewroty, rewolucje, czy gwałty. Buduje się ona bowiem w każdym stowarzyszeniu, kooperatywie, związku, niesie ze sobą nie tylko przemiany zewnętrzne, ale i wewnętrzne - kształtuje bowiem i przeobraża moralnie ludzi przygotowując ich do samodzielnego, mądrego i rozumnego życia w wolnym społeczeństwie bezpaństwowym.
Możemy zatem wysnuć wniosek, iż wszyscy teoretycy anarchizmu jakkolwiek postulowali nieco odmienne wizje przyszłego ładu to jednak zawsze, nieodmiennie oparte były one o dobrowolną federację wolnych stowarzyszeń stworzonych na zasadzie wspólnoty interesów i celów, gdzie wszyscy członkowie są równi, gdzie nie ma żadnej władzy i związanego z nią aparatu przymusu i ucisku. Wszystkie zatem wizje nowego społeczeństwa można określić i podsumować krótkim stwierdzeniem - były to próby dążące do zagwarantowania jak najszerszej wolności jednostce.

