M1 2001
Z Anarchopedia
1 Maja 2001 roku w Warszawie odbyła się duża manifestacja anarchistyczna pod hasłem: "Nie zaciskaj pasa, zaciśnij pięść!".Demonstracja rozpoczęła się o godz. 12.00 na skrzyżowaniu ul. Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej. Podczas demonstracji jedna osoba została pobita przez policję.
Trasa przemarszu: Od miejsca zbiórki demonstracja ul. Świętokrzyską do Krakowskiego Przedmieścia, następnie Nowym Światem, obok Giełdy przez pl. Trzech Krzyży i al. Ujazdowskimi pod Urząd Rady Ministrów.
Planowane przystanki
- Ministerstwo Finansów (Świętokrzyska)
- skrzyżowanie (Świętokrzyska/Krakowskie Przedmieście) - happening
- Ministerstwo Gospodarki (pl. Trzech Krzyży)
- Ministerstwo Sprawiedliwości (pl. Na Rozdrożu)
- Ambasada USA - temat: globalizacja
- URM - finał
Poza tym teatry, happeningi, później duży, całonocny koncert w B65 (Ex KOTŁY, ul. Bema 65) Dla uczestników M1 zorganizowano pole namiotowe.
Spis treści |
[edytuj] Relacja z manifestacji
W demonstracji pierwszomajowej w Warszawie uczestniczyło kilkaset osób - na jej początku i na końcu liczba ta bliższa była 500, ale w pewnym momencie marszu, gdy przyłączyło się do niego wielu warszawiaków, demonstrantów mogło być nawet tysiąc.Na przedzie pochodu szły radykalne cheerleaderki, które oprócz artystycznej, pełniły funkcje komunikacyjne. Również z przodu maszerowała drużyna samby oraz samochód z nagłośnieniem. Obecny również był czarny blok, mający bronić demonstracji przed atakiem. Demonstranci zachowywali się spokojnie. Pod siedzibą Narodowego Banku Polskiego manifestanci dokonali symbolicznej prywatyzacji i spalenia Leszka Balcerowicza. Następnie ruszyli Nowym Światem pod siedzibę "Wprost", gdzie domagali się zaprzestania liberalnej propagandy, której symbolem jest właśnie "Wprost".
Od początku manifestacja przebiegała w nerwowej atmosferze - policja zablokowała ją już na samym wstępie. Podobne blokady z niewiadomych przyczyn policja powtarzała co kilkanaście minut. Poza tym policjanci usiłowali zwęzić pochód i nie wypuszczali co bardziej radykalnie wyglądających uczestników poza jego obręb. Bezustannie dochodziło do dyskusji i przepychanek. Dwukrotnie takie pojedyncze przepychanki przerodziły się w lekkie starcia - kiedy to policja zatrzymała osobnika z psem (pies zareagował na agresję fizyczną policjantów, broniąc swego właściciela poprzez ugryzienie funkcjonariusza). Demonstracja ruszyła dalej docierając na Plac Trzech Krzyży pod Ministerstwo Gospodarki, gdzie manifestanci zażądali zamknięcia tego urzędu, ponieważ w naszym kraju gospodarka już nie istnieje. Po drodze krzyczeli: "Rząd na zasiłek", "Eksmitować biurokratów", "Precz z wyzyskiem", "Kapitalizm - kanibalizm". Zaraz za pl. Trzech Krzyży doszło do zatrzymania Marka Kurzyńca. Wtedy to parę osób zostało brutalnie potraktowanych, dostało się także paru policjantom.
Po zatrzymaniu Kurzyńca - obok Ambasady Brytyjskiej - demonstranci zatrzymali się, zapowiadając, że się nie ruszą, dopóki nie zostanie on uwolniony. Wtedy pochód przekształcił się w street party. Kurzyniec bardzo szybko wyszedł na wolność, zanim jednak dotarł do pochodu wydarzył się kolejny incydent.
Policjanci nie chcieli mianowicie wypuścić z demonstracji dziewczyn, które chciały udać się za potrzebą. Błaha z pozoru przepychanka, która się wywiązała, aby wypuścić dziewczyny, przekształciła się w skatowanie jednego z uczestników demonstracji przez policję.
Pod URM, w kierunku którego ruszyli demonstranci po uwolnieniu Kurzyńca, demonstracja rozwiązała się.
[edytuj] Demonstracje po M1 przeciwko brutalności policji
4 maja 2001 r. odbyła się pod Komendą Stołeczną Policji pikieta przeciwko bezprawnym działaniom Policji podczas manifestacji pierwszomajowej zorganizowanej przez Komitet M1. W pikiecie uczestniczyło 30 osób. Podobne akcje miały miejsce w Poznaniu i Wrocławiu.
[edytuj] Informacja prasowa: Organizator manifestacji pobity przez policję
Organizator legalnej i pokojowej demonstracji 1 maja w Warszawie, Piotr "Piszpunt" Rachwalski z Komitetu M1 po brutalnym pobiciu przez policję trafił do szpitala. Krótko po skatowaniu przez kilku policjantów Piotr Rachwalski stracił przytomność, policja nie udzieliła mu pomocy, pogotowie ratunkowe, zostało wezwane przez uczestników demonstracji.Lekarz sądowy w obdukcji stwierdził m.in. liczne rany i krwiaki na głowie i szyi, podejrzenie złamania kości żeber po stronie prawej, liczne siniaki na obu nogach, podejrzenie wstrząsu mózgu. Stwierdził on także naruszenie czynności ciała powyżej siedmiu dni (art. 157 p. 1). Rany i obrażenia powstały w wyniku niezgodnych z prawem uderzeń pałką policyjną, kopnięć oraz uderzania głową o asfalt. Obecnie poszkodowany po wypisaniu, na własną prośbę, ze szpitala kontynuuje rekonwalescencję w domu.
Przeciwko stołecznej policji zostanie złożony wniosek o wszczęcie postępowania karnego i ukaranie policjantów winnych pobicia, a także zostanie złożony wniosek cywilny o odszkodowanie przeciwko szefowi zabezpieczenia demonstracji.
Prosimy fotoreporterów o kontakt w sprawie zdjęć z pobicia naszego kolegi.
Piotr "Piszpunt" Rachwalski jako absolwent Helsińskiej Szkoły Praw Człowieka, były radny i wieloletni działacz organizacji społecznych zajmował się prawną i porządkową stroną organizacji demonstracji 1 maja.
Chcemy wyrazić nasz sprzeciw wobec takiego zachowania policji.
4 maja pod Komendą Stołeczną Policji - Pałac Mostowskich o godzinie 13:30 - organizujemy spot-kanie dla dziennikarzy, na którym zaprezentujemy przebieg całego zajścia, potwierdzając to czystymi faktami, a o godzinie 14:00 - zapraszamy na akcję uliczną - Oto wasza demokracja.
[edytuj] Dokumenty
[edytuj] Przemówienie wygłoszone podczas manifestacji
Witam na jedynej niezależnej, nie organizowanej przez żadną klikę polityczną manifestacji z okazji święta ludzi pracy. W tym roku naszym hasłem jest "Nie zaciskaj pasa - zaciśnij pięść!", co ma oznaczać nasz sprzeciw wobec trwającej w ostatnim czasie krucjaty przeciw ludziom pracy najemnej i bezrobotnym realizowanej przez przedsiębiorców i przychylnych im innych członków establishmentu: polityków wszystkich wielkich partii i ugrupowań, części zakłamanych dziennikarzy i rozmaitych pseudonaukowców, którzy na zamówienie tych, którzy mają czym płacić, są gotowi sporządzić każdą wymaganą opinię czy analizę. Ta kampania elit politycznych i gospodarczych ma na celu ułatwienie wyrzucania ludzi z pracy i obniżkę tzw. kosztów pracy, co oznaczać będzie niższe płace dziś a emerytury jutro. Ci, którzy tuczą się na naszej harówce, a potem gdy już wyzysk im się nie opłaca wyrzucają na bruk jak niepotrzebne narzędzia, są coraz bezczelniejsi w swoich roszczeniach wobec świata pracy. Żądają oni pod pozorem tworzenia miejsc pracy likwidacji kodeksu pracy, ograniczenia praw związkowych, a ludzi bezrobotnych i mniej zaradnych traktują jak bydło robocze, któremu można płacić nędzne grosze, wiele miesięcy po terminie a także okradać z ubezpieczenia zdrowotnego i społecznego. Przychylają się do ich życzeń politycy, którzy niezależnie czy są otwarcie prawicowi czy też z komuny przeobrazili nagle w SLD, czy też reprezentują skorumpowany aparat niby związków, i tak kontynuują ta samą politykę liberalną. Stworzona ona została przez maniaków kapitalizmu takich jak Leszek Balcerowicz, dla którego silna złotówka czy walka z inflacją jest ważniejsza niż czyjeś życie, marzenia czy ideały. Prowadzi ona do coraz większego rozwarstwienia dochodów i co za tym idzie zwielokrotnienia nędzy i przestępczości. Polska staje się krajem trzeciego świata, gdzie gospodarka się podobno rozwija, a coraz więcej jest bezdomnych, bezrobotnych i pracujących nędzarzy. Globalizacja, akceptowana przez elitę polityczną sprawiła, że gospodarka Polski składa się głównie z bud bazarowych, sklepów spożywczych, tandetnych knajp i filii wielkich korporacji. To co zostało po czasach PRL-u, rozkradziono, zrujnowano lub bez modernizacji skazano na konkurowanie z największymi koncernami świata, co przyczyniło się do upadku niemal całego przemysłu tradycyjnego. Dziś żyjemy w kraju, gdzie niemal nic się nie produkuje i gdzie nie ma rodzimej sfery usług wysokozaawansowanych. Produkt krajowy brutto na obywatela jest niższy niż na Słowacji, pracę traci około tysiąca osób dziennie, eksmituje się na bruk tych co często nie mają nawet na chleb, a kultura składa się z brazylijskich seriali o miłości i amerykańskiego chłamu medialnego. To już naprawdę Trzeci Świat. Za możliwość studiowania większość chętnych musi słono płacić, urynkowiono też służbę zdrowia, co sprawia, że pielęgniarka zarabia wciąż mniej, a kontrolujący ją biurokrata coraz więcej. Coraz więcej jest też biurokratów z administracji centralnej i samorządowej rozmaitych agencji rządowych, a całe to towarzystwo każe sobie coraz więcej płacić za swe usługi, które degradują ludzi pracy. Taki jest ten tak zachwalany wolny rynek budowany według recept monetarnego maniaka Balcerowicza, który stworzył świat w którym opłaca się tylko importować albo udzielać kredytu, chyba że się jest biurokratą czy gangsterem.Dziś coraz gorzej pracowników traktują wielkie korporacje, które szantażują społeczeństwo, że gdy będzie ono chciało godnie żyć albo pracować osiem godzin, to przeniosą się do Maezji czy Indonezji. Globalizacja równa w dół pracowników całego świata , ściągając ich do wspólnego, najniższego mianownika. Coraz gorzej też płacą drobni przedsiębiorcy, którzy nie dają sobie rady z gigantami i koszty konkurencji przerzucają na pracowników. Ale to nie my im obiecywaliśmy, że mając warzywniak, hurtownię czy knajpę staną się klasą średnią i nie my zamierzamy płacić za ich naiwną wiarę w te brednie. Nie ma zgody na obciążanie pracowników kosztami braku ochrony rynku i zabójczej konkurencji.
Po dziesięciu latach wyrzeczeń nie mamy zamiaru więcej zaciskać pasa! Zamiast tego wolimy zaciśnięta pięść i pogardę dla kanalii żyjących z wyzysku ludzi pracy oraz tych, którzy za pieniądze podatników służą im jak wierne psy!
[edytuj] Tekst zaproszenia do współpracy ze strony internetowej M1
Polska jest dzisiaj krajem, w którym na co dzień depcze się prawa ludzi pracy i najuboższych warstw ludności. A przecież to u nas, w Sierpniu 80 - ego roku miały miejsce jedne z największych robotniczych protestów, narodził się ruch na rzecz sprawiedliwszego porządku społecznego. Upadek komunizmu w 89 - tym roku, nie rozwiązał wszystkich problemów, co gorsza - stworzył nowe. Z punktu widzenia pracowników, najważniejszym z nich jest bezrobocie. Od początku lat 90 - tych kolejne ekipy rządzące realizują tę samą politykę "przemian ustrojowych". Służy ona interesom ludzi bogatych właścicieli i kapitalistów. W zapomnienie poszły ideały Sierpnia 80, Program Samorządnej Rzeczypospolitej i sprawy o które walczyła "Solidarność" w latach 80 - tych. Koszty nieudolnie prowadzonych reform spadają na barki ludzi pracy. Ich udziałem staje się często bezrobocie, wiele rodzin pozbawionych zostaje środków do życia. Niezamożnym osobom zagraża eksmisja na bruk - naruszone zostaje ich podstawowe prawo - prawo do dachu nad głową. Pogarsza się sytuacja szkolnictwa i służby zdrowia. Pośrednio uderza to we wszystkich - poza najbogatszymi.Nasilające się protesty pokrzywdzonych grup zawodowych np. pielęgniarek, górników, rolników, pracowników "zbrojeniówki" spotykają się z represjami ze strony władz. Dzieje się tak dlatego, że poszczególne środowiska walczą w osamotnieniu i często ulegają manipulacjom dążących do władzy polityków. Pracownicy powinni działać niezależnie, i nie ufać obietnicom rządzących. Tego nauczyło nas doświadczenie minionych lat. Liderzy dawnej "Solidarności" zapomnieli o tych, którzy wynieśli ich do władzy. Przywódcy SLD są "lewicowi" tylko do czasu wyborów, po zdobyciu stołków prowadzą taką samą antypracowniczą politykę jak ich rywale. Co gorsza, także czołowi działacze największych central związkowych idą ręka w rękę ze swymi partyjnymi kolegami. Najwyższy czas zażądać od nich, aby zadeklarowali po której są stronie - po stronie pracowników, czy pracodawców i polityków.
Nie wolno zapominać o szerszej perspektywie światowej. Globalizacja rozszerzająca wpływy międzynarodowych korporacji, perspektywa włączenia Polski do Unii Europejskiej - gigantycznego superpaństwa - wszystko to stanowi poważne zagrożenie dla naszych praw i interesów.
Pracownicy nie osiągną swych celów, jeśli nie wystąpią wspólnie, jeśli razem nie upomną się o swoje prawa. Skoordynowana akcja różnych środowisk jest jedynym środkiem skutecznego nacisku na władzę i kapitalistów.
Dzień Pierwszego Maja to tradycyjna data robotniczych protestów. W latach 80 - tych, tego dnia na ulicach polskich miast, opozycja walczyła o poszanowanie podstawowych praw ludzkich i pracowniczych. Niestety, w latach 90 - tych ta piękna tradycja została zapomniana. Dzień Majowy wykorzystywany jest przez politycznych karierowiczów do reklamowania swoich partii i zjednywania sobie obywateli kłamliwymi obietnicami. Odnosi się to zwłaszcza do spadkobierców PZPR, którzy usiłują zdobyć monopol na reprezentowanie interesów ludzi pracy i najuboższych.
To się musi zmienić! Dlatego proponujemy Wam udział we współorganizacji, niezależnej demonstracji pierwszomajowej w Warszawie, podczas której razem upomnimy się o sprawy pracownicze i socjalne. Ważny jest solidarny udział ludzi z różnych środowisk walczących dotąd osobno. Najwyższy czas powiedzieć NIE politykom, szefom i kapitalistom. Apelujemy do wszystkich sprzeciwiających się polityce kolejnych ekip.
Nawiązujcie kontakt z "Komitetem M-1". Potrzebna jest Wasza pomoc i Wasz udział. Im więcej osób i grup zaangażuje się w akcję, tym większe szanse na to, że rządzący nas nie zlekceważą. Jeśli krzykniemy razem - krzykniemy głośniej.
Precz z bezrobociem! Precz z wyzyskiem! Precz z politykami.
Zapraszamy do współpracy.







